Jeżeli kogoś tak zainteresuje temat psich sportów, że będzie chciał sam spróbować a nie będzie za bardzo wiedział jak zacząć polecam poniższy film instruktażowy. Film traktuje o czynności niezwykle prostej, ale niektórym sprawiającej dużo kłopotów czyli ubieranie psa w szelki przed treningiem lub zawodami.
środa, 26 listopada 2008
poniedziałek, 17 listopada 2008
czwartek, 13 listopada 2008
Mistrzostwa Niemiec, Borken, 8-9.11.2008
Bardzo chciałem jechać na te zawody, po Mistrzostwach Czech, czułem się na siłach "podbić Niemcy". Niestety 1000 km w jedną stronę dobiło mnie czasowo i finansowo. Żałuję bo w Borken miała być też świętowana 25 rocznica Niemieckiego Związku Sportowego (DSSV), ale w sumie może to i dobrze bo z sukcesami wystartowałem w Lubieszowie oddalonym tylko o 300 km ... zdobywając cenne punkty do Pucharu Polski i Europy, ale o tym w innym poście.
Najszybsza babcia Europy
W akcji Dasza Nesnerova, babcia dwojga wnucząt, Mistrzyni Europy na trasie zawodów Mlada Boleslav, Czechy, 28.09.2008. Jeden z moich psów, Żwirek, pochodzi z jej hodowli.
środa, 5 listopada 2008
Ah, co to był za wyścig.
Pocztątek listopada zastał na granicy polsko-czeskiej w drodze do całkiem już niedalekiej Trnavki. Niby za granicą, ale całkiem blisko, niecałe 400 km. Jechaliśmy na Mistrzostwa Czech, czyli do jaskini lwa. W końcu Czesi to obok Norwegów potęga w tym sporcie. Polacy stawili się bardzo licznie, stanowiąc jedną piątą startujących. Największym zaskoczeniem sobotnich startów było zajęcie trzech pierwszych miejsc w bikejoringu przez naszych reprezentantów. Wiedzieliśmy że może być dobrze, ale takiego pogromu się nie spodziewaliśmy.
A w niedzielę zupełna nowość czyli start na dochodzenie według czasów z pierwszego dnia. Czyli kto pierwszy przejeżdża linię mety ten wygrywa. Startowałem jako drugi z Bomberem. Przede mną Kajetan Jasiczak z przewagą 23 sekund, wiedziałem, że jest to już raczej nie do odrobienia i skupiłem się na utrzymaniu wysokiej lokaty. 6 sekund za mną startował Marek Długołęcki z Zoją, niedawny wicemistrz Europy z Decina a za nim Czesi Michal Tobiášek i Lukáš Blažo którzy objechali mnie tydzień wcześniej na Horniku, więc wiedziałem, że nie będzie łatwo. Wiedziałem, że wyścig rozegra się na podjazdach, jeden był zaraz po starcie drugi mniej więcej po 1,5 km. Kiedy kończyłem pierwszy podjazd widziałem, że Markowi nie udało się zmniejszyć dystansu.
Z nadzieją zaczeliśmy drugi bardziej stromy podjazd, na jego szczycie Bomberowi trochę zabrakło pary i zszedł do kłusa. Pełen czarnych myśli obejrzałem się i ... nie zobaczyłem nikogo za sobą. W tym momencie po raz kolejny doceniłem siłę mojego psa. Wyjechaliśmy na płaską prostą i jechaliśmy dalej co jakiś czas obserwując walkę Marka z Tobiáškiem który tasowali się aż do mety. Na szczęście Zoja miała zapas sił i ładny finish zapewnił Markowi trzecie miejsce.

Na mecie czekaliśmy na Grzesia Liszką który z Babką walczył o jak najlepszą lokatę. Przez jakiś czas jechał na piątej pozycji a ostatecznie uplasował się na ósmym miejscu. Ciekawą przygodę miał Lukáš Blažo który zerwał łańcuch, biegł pchając rower, aż w końcu trafił na jakiegoś przechodnia od którego pożyczył jego rower i na nim zafiniszował, zajmując szóste miejsce.

Już dawno się tak nie cieszyłem z wyniku jak w Trnavce. W gronie tak mocnych rywali taki rezulatat pozwala z nadzieją myśleć o nadchodzących Mistrzostwach Europy w Rastede.
Wyniki
Galeria zdjęć
A w niedzielę zupełna nowość czyli start na dochodzenie według czasów z pierwszego dnia. Czyli kto pierwszy przejeżdża linię mety ten wygrywa. Startowałem jako drugi z Bomberem. Przede mną Kajetan Jasiczak z przewagą 23 sekund, wiedziałem, że jest to już raczej nie do odrobienia i skupiłem się na utrzymaniu wysokiej lokaty. 6 sekund za mną startował Marek Długołęcki z Zoją, niedawny wicemistrz Europy z Decina a za nim Czesi Michal Tobiášek i Lukáš Blažo którzy objechali mnie tydzień wcześniej na Horniku, więc wiedziałem, że nie będzie łatwo. Wiedziałem, że wyścig rozegra się na podjazdach, jeden był zaraz po starcie drugi mniej więcej po 1,5 km. Kiedy kończyłem pierwszy podjazd widziałem, że Markowi nie udało się zmniejszyć dystansu. Z nadzieją zaczeliśmy drugi bardziej stromy podjazd, na jego szczycie Bomberowi trochę zabrakło pary i zszedł do kłusa. Pełen czarnych myśli obejrzałem się i ... nie zobaczyłem nikogo za sobą. W tym momencie po raz kolejny doceniłem siłę mojego psa. Wyjechaliśmy na płaską prostą i jechaliśmy dalej co jakiś czas obserwując walkę Marka z Tobiáškiem który tasowali się aż do mety. Na szczęście Zoja miała zapas sił i ładny finish zapewnił Markowi trzecie miejsce.

Na mecie czekaliśmy na Grzesia Liszką który z Babką walczył o jak najlepszą lokatę. Przez jakiś czas jechał na piątej pozycji a ostatecznie uplasował się na ósmym miejscu. Ciekawą przygodę miał Lukáš Blažo który zerwał łańcuch, biegł pchając rower, aż w końcu trafił na jakiegoś przechodnia od którego pożyczył jego rower i na nim zafiniszował, zajmując szóste miejsce.

Już dawno się tak nie cieszyłem z wyniku jak w Trnavce. W gronie tak mocnych rywali taki rezulatat pozwala z nadzieją myśleć o nadchodzących Mistrzostwach Europy w Rastede.
Wyniki
Galeria zdjęć
Puchar Europy, Hornik, Czechy, 25-26.10.2008
W hotelu Hornik gościliśmy już drugi raz. Znowu było miło. Drugi w tym sezonie strat za granicą i konfrontacja z Czechami. Startowałem na hulajnodze z Bimberem i Buffy i w bikejoringu z Bomberem. Na rowerze trzecie miejsce, ale walkę z Blazo i Tobiaskiem nawiązałem. W scooterze gdyby nie gleba na finiszu w sobotę, byłbym drugi albo trzeci a tak musiałem się zadowolić czwartym. Pierwszy Ivo Vacke był poza zasięgiem.
Zawody na Horniku były edycją Pucharu Polski, przyjechało trochę zawodników z Polski.
Zawody na Horniku były edycją Pucharu Polski, przyjechało trochę zawodników z Polski.
Mistrzostwa Europy ECF 2008, Decin Czechy.
Czas zmian w konwencji rozgrywania zawodów. Ścigaliśmy się na pętlach dwa razy pokonując tą samą trasę. Razem z Bomberkiem zakończyliśmy rywalizacją na 4 miejscu. Do Francuza na trzecim zabrakło nam 10 sekund.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










